Zmiana klimatu to jedna z przyjemniejszych metod wzmacniania odporności dzieci. To dla odporności organizmu swoisty trening, konieczność wskoczenia z codziennych powolnych kroczków na na prawdę wysokie obroty. Inna wilgotność powietrza, inne wartości ciśnienia, temperatury, opadów, dostarczają organizmowi mobilizujących bodźców, które w niedalekiej przyszłości, na jesienne niepogody zaprocentują. Zmiana klimatu, czyli konieczność dostosowania się do innych warunków niż te, w których żyjemy na co dzień, podobnie jak hartowanie, poprawia ogólną wydolność organizmu, zwiększa ukrwienie skóry i błon śluzowych, w których toczy się pierwsza linia obrony przed infekcjami, zwiększa wydolność oddechową, przemianę materii, a co za tym idzie wydolność szpiku. Pobudzony szpik produkuje wówczas więcej limfocytów, czyli krwinek białych (te odpowiadają za drugą linię obrony przed infekcjami) i więcej erytrocytów czyli krwinek czerwonych. Najlepsze efekty dają wyjazdy w zimie. Wówczas zarówno w górach jak i nad morzem panują najostrzejsze warunki klimatyczne, zatem układ odpornościowy musi wznieść się niemalże na wyżyny. Czas też ma znaczenie, bo wyjazd powinien trwać ok. dwa tygodnie. Ale spokojnie, nic straconego. Pamiętajmy, że nie trzeba wyjeżdżać w dalekie kraje (podobno wystarcza nieco ponad 50 km żeby organizm odczuł różnicę), nie trzeba też wyjeżdżać na bardzo długo. Dla dziecka mieszkającego w większym mieście często wystarczającą zmianą jest na przykład wyjazd do lasu czy na wieś. A zatem udanych podróży. Tych dużych i tych maleńkich.

 

Obraz 3251

 

Obraz 3269

 

Obraz 3261

 

Obraz 3265

 

Obraz 3267

 

Obraz 3268

 

Obraz 3263

 

Obraz 3266

 

Obraz 3264

 

Obraz 3245

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *