Nasz wrześniowy, kamienisty plażing nie uwolnił ze skóry witaminy D nic a nic. Uruchomił za to trochę przemyśleń na temat starych znajomych, znanych wszystkim dzieciom, czyli o jesiennych „przyjemnościach” – kaszelku i katarku, którzy pewnie niebawem nawiedzą i nas. Ich wzajemne kompilacje, ten drugi w parze z tym pierwszym, lub ten pierwszy bez tego drugiego, już na samą myśl tęsknię za latem. A zatem, dopadły mnie rozważania, jak to zaradzić złemu zawczasu, czyli jak zwalczyć wirusa intruza w zarodku? Mój przepis nie jest żadnym odkryciem Ameryki, ale co najważniejsze, jest prosty i skuteczny. Stop. Wirus intruz dostaje się do organizmu drogą kropelkową przez nos i jamę ustną dziecka, osiada na śluzówce, czyli  na pierwszej linii obrony, uszkadza ją i dokonuje wiremii tzn. przenika przez naczynia krwionośne w śluzówce i dostaje się do krwi, a następnie rozprzestrzenia się po całym organizmie. Jeśli śluzówka nie jest zahartowana, to dla wirusa sprawa prosta, jak dwa razy dwa. Wirus zatrzymując się na śluzówce nosa, wywołuje katar czyli zwiększone wydzielanie śluzu, który ma za zadanie wirusa unieruchomić. Zatrzymując się na śluzówce gardła, wywołuje ból, pieczenie i zaczerwienienie. Dostać się też może do śluzówki przewodu pokarmowego powodując jego nieżyt (czasem wydaje się nam że to niestrawność, bóle brzucha, a to uwaga! zbliżające się przeziębienie – podobno dużo infekcji wirusowych tak właśnie się zaczyna). Organizm co prawda zaczyna produkować swoiste  przeciwciała przeciw intruzom. Można to porównać do szali, na której z jednej strony mamy wirusy, z drugiej tworzące się dopiero przeciwciała. I na tym właśnie etapie wnikliwy rodzic wkracza z orężem. Wszystko po to, aby zmniejszyć wiremię, zatrzymać wirusa w jak największym stopniu na śluzówce, zdławić go w zarodku, wykorzystać ten czas na produkcję przeciwciał i przechylić szalę na niekorzyść intruza. Przeciwciała produkują się szybko, ale układ odpornościowy musi mieć chwilę czasu na zidentyfikowanie przeciwnika i uruchomienie maszyny. My ten czas wykorzystujemy najlepiej jak umiemy, nie czekamy, walczymy od razu, teraz, już ,”na-ten-tychmiast”. Pierwsze objawy infekcji są jak obój rozpoczynający symfonię. To sygnał, że będzie się działo. Wnikliwy rodzić poznaje ten stan od razu. Dziecko ma szkliste oczy, osłabienie. „Mamusiu jestem taki zmęcony” – te słowa z ust aktywnego trzylatka nie mogą nieść dobrych wieści, muszą zapalić czerwoną lampkę. Co robi zatem wnikliwy rodzic? Ano działa, już, teraz, „na-ten-tychmiast”. Jeżeli tego nie zrobi, daje wirusowi przyzwolenie na zadomowienie się i rozpanoszenie. Nie czekam więc na wizytę lekarską kilku, czy kilkunastu godzin (ok, ta oczywiście czasem jest konieczna, lub wręcz niezbędna), ale sama, ja sama, mama znam swoje dziecko doskonale i w ten pierwszy moment, tak na prawdę najważniejszy, muszę zareagować szybko i odważnie, na pewno nie czekać. Wiem, że np. mój syn najczęściej łapie infekcje gardła, dlatego sama do tego gardła zaglądam, od razu, gdy tylko usłyszę obój rozpoczynający symfonię, działam już, teraz, „na-ten-tychmiast” . Zaglądam do gardła (tak, nie trzeba być lekarzem żeby swojemu dziecku zaglądać do gardła). Robię to nie tylko podczas infekcji, zaglądam tam również, gdy syn jest zdrów jak ryba, tak dla porównania, aby mieć jasność że gardło jest zdrowe lub chore. Nie trzeba być lekarzem, żeby dostrzec mocno czerwone, wirusowe gardło z powiększonymi od infekcji migdałami. Działam wtedy od razu, uruchamiam Tantum Verde spray, regularnie co trzy godziny (lek ma działać na śluzówce pół godziny, więc przez ten czas nie pijemy i nie jemy), po tym czasie podaję sporo ciepłych płynów (i to nie ma być zwykłe picie ale dopajanie). Dopajamy dziecko dlatego, ponieważ z moczem i z potem szybciej pozbywamy się intruzów z organizmu, a i katar szybciej się rozrzedza i zanika. Dobrze jest w miarę możliwości zostawić dziecko w domu, bo osłabiony organizm stoi otworem dla wielu innych wirusów, których niezmierzona ilość krąży po okolicy, ale także sam zawirusowany organizm jest z kolei dla innych źródłem infekcji. Dobrze jest też, na czas infekcji, odciążyć przewód pokarmowy dziecka, podawać mu lekkostrawne, ciepłe, półpłynne posiłki np. zupy (szczególnie rosół). Zawirusowany organizm ma za zadanie skierować wszystkie swoje siły na uruchomienie przeciwciał i walkę z infekcją, a nie, trawienie kotleta i pracę mięśni szkieletowych. My dodatkowo, wieczorem bierzemy ciepłą kąpiel (o ile nie mamy stanu podgorączkowego), bo wirusy ciepła nie lubią i pijemy dużo ciepłych płynów, bo to powoduje lepszy przepływ krwi przez śluzówkę gardła i szybszy napływ komórek układu odpornościowego do zainfekowanej śluzówki. Pijemy syrop z bzu czarnego (Sambucol – jego też przez pół godziny nie należ niczym popijać aby w momencie przełykania zadziałał na śluzówce przeciw/wirusowo) oraz syrop z napotnej lipy i przeciw/wirusowej pelargonii (Pelavo Przeziębienie). Na samą noc stawiam synkowi bańki (o ile nie ma gorączki, bo jest ona przeciwwskazaniem). Tak bańki stawiamy już u trzylatka, również przy zwykłym przeziębieniu, dziecko nie musi mieć zapalenia nikogo i niczego aby bańki mogło mieć postawione. Zrobienie tego samemu w domu jest banalnie proste i bezpieczne (w dzisiejszych czasach są to bańki bezogniowe do kupienia w każdej aptece za rogiem). Robimy to ściśle według załączonej instrukcji. Do tej pory u nas baniek było stawianych sztuk dwie, choć w przyszłości przymierzę się do sztuk czterech. Na koniec „akcji” plecki, klatkę piersiową i stópki traktuję maścią rozgrzewającą. Sen musi być w ilości nieograniczonej. Z katarem walczymy równie mocno. Tak katar to też choroba, schodzi na uszy i spływa tylną ścianą gardła do dróg oddechowych, powodując kaszel i przyczyniając się do zapaleń wszelakich. Przy katarze oprócz standardowych kropli do nosa (stosowanych na samą noc i popołudniową drzemkę) inhalujemy się rozcieńczoną z wodą w stosunku 2;1 Zabłocką Mgiełką Solankową a także zwiększam dawkę aceroli. Lubimy też na piżamkę lub kołderkę zastosować kilka kropel olejku Olbas (zarejestrowany od 3 r.ż). Kaszlu sami nie leczymy. I choć sposobów na wirusa intruza jest mnóstwo, a każdy z nas ma sposoby swoje, sprawdzone, dobre i skuteczne, bo każdy zna swoje dziecko doskonale, to wiem jedno, jeśli nie zadziałasz szybko, teraz, już „na-ten-tychmiast”, infekcja będzie miała cięższy przebieg, a nadkażenie bakteryjne jest bardziej prawdopodobne .

 

obraz-3785

 

obraz-3557

 

obraz-3858

 

obraz-3553

 

obraz-3581

 

obraz-3633

 

obraz-3625

 

obraz-3545

 

obraz-3515

 

obraz-3650

 

obraz-3488

 

obraz-3660

 

obraz-3631

 

obraz-3536

 

obraz-3627

 

obraz-3713

 

 

obraz-3733

 

obraz-3765

 

obraz-3767

 

obraz-3754

 

obraz-3771

 

obraz-3761

 

obraz-3758

 

obraz-3497

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *