Przychodzi taki czas, że rozwój mowy u dziecka staje się niesamowicie intensywny. Trudno się dziwić, wszystko co dziecko otacza jest dla niego nowe. Sytuacje, zdarzenia, gesty, słowa…Mały mózg chłonie wszystko, jak gąbka. Sami przyznajcie – częsty opad szczeny u rodzica to standard. Zabrzmi banalnie, ale… zapisuję. Tak, zapisuję te cudownie zniekształcone słówka (plus ich tłumaczenie), ni stąd ni zowąd przytoczone powiedzonka tzw. „teksty dnia” co dnia. Śmieszne, zaskakujące, inteligentne i takie celne, zadane w punkt. Nic dwa razy się nie zdarza, pewnie już nigdy nie zapyta „idziaaś pontona?”, Tzn. Widziałaś motora? Lub przewracając się na placu zabaw: „To nie było zabawne”, albo szorując podłogę moimi płatkami do demakijażu „moment, lobie pozondek”, a także skacząc po sofie mówi do mnie „nie bój, spokojnie”, albo patrząc na mnie jak suszę włosy suszarką „jaka masyna!”, ale też jak rozpuszczę włosy mówi „mamo mas włosy długie jak pociąg”, ale też kiedy wychodzę do pracy i przeglądam się w lustrze mówi „wyglądas ładnie jak tort”.

Czas tak szybko mija, a ja mam wrażenie, że nie nadążam, nie zapiszę = zapomnę. A tego nie chcę.

Zeszyt syneniowych powiedzonek założyła mama Efka, a notuje tata Ilip.

Obraz 082

2 thoughts on “PIERWSZE DZIECIĘCE SŁOWA I ZDANIA

    1. Powiem Ci że pamiątka niesamowita, my nawet opisujemy całą sytuację w której coś fajnego powiedział, a nie tylko zdanie wyjęte z kontekstu. Pozdrawiamy ciepło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *