Mamy z synkiem swoje, ukochane miejsca na planecie Ziemia. Takie co nigdy się nie nudzą i zawsze kojarzą dobrze. Lubimy do nich wracać, może dlatego, że „wspomnienia palą tam jak Słońce, wspomnienia jak lawa gorące”. Nie są ani komercyjne, ani modne. Siadamy tam na trawie i gramy na listowiu nuty niekrzesane, czyli melodie okropne. Niektóre z tych miejsc, to jak się okazuje, najbliższe okolice miasta, naszego miasta. A że stacjonujemy na południu Ziemi Ojców, niektóre z nich są takie, że w piersiach dech zapiera. Nazywamy je miejscówkami. 10 minut stąd, no może trochę więcej, nad rzeczką opodal krzaczka, czyli na wyciągnięcie ręki (można tam nawet dojechać z Tarnowa miejskim autobusem nr 208:)  znajduje się jedna z miejscówek. Pewnej niedzieli babcia Krysia zaprasza do restauracji i pozwala wybrać miejscówkę. Deus meus kosmateus, wybór jest szybki. Zajeżdżamy, zamawiamy „pół porcji”, zasiadamy na werandzie, a przed nami widok za wszystkie pieniądze. Piotrkowice, Oberża Pod Grzybem.

 

obraz-3544

 

obraz-3540

 

obraz-3554

 

obraz-3531

 

obraz-3564

 

obraz-3689

 

obraz-3525

 

obraz-3582

 

obraz-3774

 

obraz-3712

 

obraz-3765

 

obraz-3539

 

obraz-3698

 

obraz-3967

 

obraz-3918

 

obraz-3815

 

obraz-3700

 

obraz-3852

 

obraz-3861

 

obraz-3872

 

obraz-3882

 

obraz-4022

 

obraz-3531

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *