Mieliśmy upatrzone dwa. Jeden przy ulicu Klikowskiej, drugi przy ulicy Giełdowej w Tarnowie.  Gniazda bocianie. Ten pierwszy znajduje się na słupie. Ten drugi na kominie. Obserwowaliśmy je od końca marca. Wypatrywaliśmy i czekaliśmy na ich lokatorów z utęsknieniem. Niedługo przecież wrócą do domu z ciepłych krajów. W sobotni zmienny pogodowo poranek wyruszyliśmy na rowerową wycieczkę w poszukiwaniu boćków. Słońce tylko chwilami, wychodząc zza chmur ogrzewało nam buzie, ale i mobilizowało do dalszej drogi. Pana Boćka (a może i Panią Boćkową) planowaliśmy powitać zerwanym po drodze pęczkiem mleczy i zielonymi tj. wiosennymi balonami sztuk kilka. Jesteśmy na miejscu. Uruchamiamy balony i inne rekwizyty, nawołujemy, czekamy. Po chwili ogarnia nas niemały smutek bo Pana Boćka nie widać! Gdzie Pan jest Panie B.? Kle kle. Woła synek. Na szczęście po chwili z gniazda wysuwa się najpierw długi czerwony dziób, następnie długa biała szyja, a na końcu długie czerwone nogi. I już wszystko jasne. Witamy i machamy czym się da. Nasza radość niczym nie zmącona.

Obraz 2618

 

Obraz 2636

 

Obraz 2657

 

Obraz 2695

 

Obraz 2660

 

Obraz 2585

 

Obraz 2709

 

Obraz 2719

 

Obraz 2743

 

Obraz 2744

 

Obraz 2869

 

Obraz 2797

 

Obraz 2800

 

Obraz 2803

 

Obraz 2844

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *