Tarnów – Mościce. Niedzielna przejażdżka rowerami. Poranek należący do tych baardzo wczesnych, a zatem cisza wkoło. Plac zabaw mieszczący się przy Centrum Sztuki Mościce jest gwoździem dzisiejszego programu. Jesteśmy na miejscu. Przechodzimy obok linozjazdu, czyli liny do zjeżdżania na siodełku. Początkowo przechodzimy zupełnie obojętnie. Przecież to zabawa od 3-go roku życia, czyli spokojnie, na pewno jeszcze nie dla nas. Za wysokie progi synku, mówię spokojnie. Ja, mama helikopter, mama drżąca już na sam widok takich atrakcji, widzi od razu rany cięte, kłute i szarpane u swojej pociechy. Mama na linę nawet nie spojrzy. Mówię stanowczo, że idziemy dalej. Syn jednak namawia głośno. Syn namawia coraz głośniej. Tata w końcu ulega, deklaruje, że będzie asekurował syna i strzegł jak oka w głowie. Nie wiem jak mnie przekonali, mnie, mamę helikopter. W zasadzie nie przekonali, a postawili przed faktem. Zadziałało chyba tylko to, że syn obiecał trzymać się bardzo mocno i nie wypuszczać liny do momentu aż podbiegnie do niego tata Filip. Zaufałam mu, choć poty zlewały mnie zimne. Ale dotrzymał słowa. Liny trzymał się kurczowo, tak, że tata Filip musiał podchodzić i za każdym razem przypomnieć że już schodzimy na ląd! Zabawa była przednia, pełna emocji, zupełnie innych dla każdego z nas.

 

Obraz 3143

 

Obraz 3147

 

Obraz 3150

 

Obraz 3146

 

Obraz 3157

 

Obraz 2994

 

Obraz 3162

 

Obraz 3173

 

Obraz 3183

 

Obraz 3174

 

Obraz 3053

 

Obraz 3007

 

Obraz 3009

 

Obraz 3001

 

Obraz 3092

 

Obraz 3084

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *